Prosto z drzwi będę pisać,jako zawsze pisałam.I nigdy nie będę goło-słowna:-) Rano-prosto z drzwi łazienki-do klawiatury.Po odpaleniu kompa,zanim w nim się wszystko przywoła z kosmosu-polecę do kuchni po kawę,i prosto z drzwi kuchennych-do klawiatury,która już uformuje szyk bojowy-teraz wystarczy klikać jeno,aby powstało to,co będzie jako-takim odzwierciedleniem pola bitwy,jakie w głowie powstaje,z sukcesywnie zmieniającymi się układami sił.I co dziwne-ja nigdy nie wiem,jaka bitwa mnie czeka.Czy wytoczą mi się armaty,czy pojadę otwartym ogniem,czy może gdzieś zza rogu strzelę sobie raz,a celnie,i ucieknę precz?
Wieczorem-także prosto z drzwi,po wieczornych zajęciach-dopadnę kompa,aby zapisać to,co mi w duszy grało przez calutki dzień-i znowu przekonam się,że myśli puszczone wolno formują się w całkiem zgrabne,wręcz odkrywcze konkluzje--ale juz podczas prób ujęcia myśli w słowo pisane-tracą myśli na wartości-tak moje rzemiosło kuleje.... Ale nie poddaję się-ba!-jak widać tu oto-idę na całość,pełna wiary i nadziei:-)
Zaraz się opublikuję,i sama zobaczę,jak się mnie czyta:-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz